Jestę recenzentę

Tego i owego.

 

Blogerka

Autorka www.JakMalowany.pl

Kontakt: ana.matusevic[at]gmail.com

Łukjanienko o Ukrainie: ziemia przeklęta

Polityka budzi skrajne emocje, szczególnie, gdy w konflikt zaangażowane są narody z bogatą wspólną historią. O wydarzeniach, jakie rozegrały się w ostatnim miesiącu w Kijowie, znany rosyjski pisarz fantasy i science-fiction Siergiej Łukjanienko nieraz wyrażał się ostro i negatywnie. Natomiast w ubiegłym tygodniu zabronił wydawać swoje powieści po ukraińsku i zapowiedział, że nigdy więcej nie przyjedzie do tego kraju na spotkania i konwenty.

 

Ukraińskiej sprawie pisarz poświęcił wiele wpisów na swoim blogu. Ostro skrytykował ruch Majdanu oraz tok wydarzeń, który doprowadził do zmiany władz w Kijowie, co więcej, zapowiedział, że nigdy więcej nie odwiedzi Ukrainy i nie weźmie udziału w ukraińskich konwentach. Nowe władze ukraińskie nazywa "nazistami", natomiast Krymowi życzy odłączenia od Ukrainy, co ma zaowocować rozwojem krymskiej gospodarki i napływem inwestycji w tym regionie.

 

Jednak to, co najbardziej razi w wypowiedziach Łukjanienki, jest niewybredny język. Wszystkim "normalnym Ukraińcom" radzi emigrować do Rosji lub Białorusi, ponieważ Ukraina - zdaniem pisarza - "jest ziemią przeklętą, która swoją podłość i tchórzostwo będzie musiała odpokutować przez następne trzy pokolenia". Pisze też m.in. o tym, że będzie się sprzeciwiał zapraszaniu na rosyjskie konwenty fantastyki ukraińskich pisarzy, którzy stanęli po stronie Majdanu. Zapowiedział, że zrobi wszystko, żeby ich twórczość nie była więcej wydawana na terenie Rosji. 

 

Trudno powiedzieć, czy takie groźby mogą odbić się na sprzedaży książek ukraińskich pisarzy. Nie należy jednak zapominać, że Łukjanienko, autor wielu znanych powieści, w tym zekranizowanych "Nocny patrol" i "Dzienny patrol", jest jedną z najważniejszych postaci w świecie rosyjskiej literatury fantastycznej. 

 

Na ostre wypowiedzi pisarza reagują ukraińscy fani. W geście protestu, wiele osób postanowiło odesłać Łukjanience jego książki. Tatiana z Kijowa, na profilu której znalazłam zdjęcie paczki z książkami, dołączyła również list, w którym tłumaczy swoją decyzję: "W moim domu nie ma miejsca na nienawiść, co znaczy, że brak tu miejsca na pana książki. Wraz z książkami zwracam pana złość, jad, arogancję. I dziękuję - dzięki pana słowom mój kraj stał się dla mnie jeszcze droższy."

 

W ramach protestu, Ukraińcy zwracają książki pisarza (źródło)

 

W ubiegłym roku autor był gościem na Warszawskich Targach Książki. W świetle polskiego zaangażowania w sprawy ukraińskie, należy założyć, że Polska również może trafić na "czarną listę" pisarza. Z drugiej strony, czy naprawdę chcemy czytać, wspierać i gościć osobę, która odmawia innemu narodowi nie tylko decydowania o systemie politycznym w swoim kraju (moje sympatie są oczywiste, ale polityczne kwestie wolę zostawić z boku), lecz przede wszystkim samookreślenia narodowego, narodowej tożsamości? 

 

Na spotkaniu z Łukjanienką byłam w Warszawie. O swoich powieściach mówił ciekawie, w interesujący sposób nawiązywał do twórczości innych pisarzy, opowiadał o rosyjskich konwentach. Jednak po lekturze bloga stwierdzam, że szkoda mi czasu i energii na takich ludzi. Jeszcze nie wiem, czy dołączę do protestu i również odeślę książki (z autografem i dedykacją, który teraz przestał zupełnie stanowić dla mnie jakąkolwiek wartość), wiem jednak, że na pewno nie sięgnę więcej po jego powieści. Jeżeli ktokolwiek z czytelników bloga czuł solidarność z Ukraińcami, nie powinien też pozostać obojętny na tak krzywdzące i niesprawiedliwe słowa.  

Źródło materiału: http://www.misja-ksiazka.pl/2014/03/echa-majdanu-ukjanienko-nie-chce-byc.html