Jestę recenzentę

Tego i owego.

 

Blogerka

Autorka www.JakMalowany.pl

Kontakt: ana.matusevic[at]gmail.com

Dla ludzkości już nie ma nadziei

Dmitrij Głuchowski otworzył puszkę Pandory. Stworzył mroczny i duszny postapokaliptyczny świat, a potem wpuścił do niego innych pisarzy. Metro 2033 Głuchowskiego połknęłam w jeden dzień podróży z Białorusi - czytać zaczęłam jeszcze w mińskim  (nomen omen) metrze, skończyłam w pociągu z widokiem na polskie lato za oknem. 

 

Świat Metro 2033 budzi grozę i pociąga jednocześnie. Dlatego po powrocie postanowiłam sięgnąć po więcej, a najlepsze recenzje wśród książek z całej serii (poza pierwowzorem, ofkors) miał Piter.

 

Tak mówią w Rosji na Petersburg. Peterburskie metro nie jest aż tak rozbudowane, poza tym, zbudowane na podmokłych terenach grozi zatopieniem. Jednak podobnie jak w Moskwie, o metrze krążą różne legendy. Podobnie jak w Moskwie, w dniu Katastrofy ludzie schronili się na stacjach metro i już więcej nie dane było im wyjść na powierzchnię ziemi. 

 

Wyjątek stanowią diggerzy, w innych książkach zwani stalkerami. Rewolwerowcy dzikiego podziemnego świata, kierujący się swoim kodeksem. Jak mawia główny bohater, Wania: diggerzy zawsze są jedną nogą po drugiej stronie życia

 

Powieść Wroczka jest bardzo nierówna. Akcja toczy się wartko, jednak wiele wątków zostało potraktowane po macoszemu. Niektóre postaci i miejsca pojawiają się i znikają, co jest dość irytujące.

 

Świat widziany oczami autora jest równie niebezpieczny i niepokojący, co Metro 2033 Głuchowskiego. Obok zmutowanych stworów i roślin, pojawiają się też istoty jakby paranormalne, przekraczające rozumne pojmowanie człowieka. Są tu też swoje tajemnice i intrygi. Sama fabuła wydała mi się w wielu miejscach zbyt infantylna. Ale znowuż - podobnie jak u Głuchowskiego - fabuła jest tylko pretekstem do zarysowania spraw wyższej wagi. Niezależnie od zaawansowania postępu technologicznego, człowiek człowiekowi pozostaje wilkiem. Władza zawsze budzi największe emocje, a więzy krwi są najsilniejsze. Pytaniem otwartym pozostaje to, czy człowiek jest ewolucyjnie doskonałą istotą i może  przetrwać nawet Katastrofę? Czy jednak są to ostatnie podrygi, a na jego miejsce przyjdą istoty nowe, zrodzone z ciała i promieniowania nuklearnego? Do kogo należy świat, gdy człowiek jak ślepy kret kryje się w podziemiach?

 

Podsumowując. Warto dotrwać do końca, choć miejscami może być trudno. Ostatnie kilkadziesiąt stron zmusza do myślenia i głęboko zapada w pamięć. Warto też sięgnąć po oryginał, jak ktoś potrafi czytać po rosyjsku - autor prezentuje cały wachlarz fajnych powiedzonek i anegdot.

 

Fragment powieści można poczytać sobie TUUUU.