Jestę recenzentę

Tego i owego.

 

Blogerka

Autorka www.JakMalowany.pl

Kontakt: ana.matusevic[at]gmail.com

Misja: Gdańskie Opowieści

Skoro przedstawiłam wam już Filię Gdańską, pora na Gdańskie Opowieści. Jest to cykl recenzji i notek, poświęconych powieściom, książkom i autorom, piszącym o Trójmieście, Gdańsku w szczególności. Dotychczas na łamach Misji ukazało się kilka wpisów z tej serii. 

 

 

Narracje. 6 opowiadań o Gdańsku

 

Z opowiadań wyłaniają się trzy obrazy miasta. Pierwszy, to miasto młodych ludzi, żądnych przygody, eksperymentujących, nawiązujących przyjaźnie, również takie na całe życie. Daniel Odija snuje nieco surrealistyczną opowieść o życiu studenckim. Jakobe Mansztajn opowiada o paczce młodych chłopaków, którzy popadają w tarapaty, bo ich pomysł na wakacyjną rozrywkę balansuje na granicy prawa. A w tle - szum morza i krzyk mew.
 
Drugi, to miasto sztuki. Odważne współczesne instalacje, przypadkowe odkrycia, postindustrialne przestrzenie, które wręcz wołają o twórcze zagospodarowanie. 
 
Trzeci, to miasto tajemnic. Pod skórą rzeczywistości żyją wspomnienia, dzięki jakiejś nadprzyrodzonej sile przyjmują nadzwyczaj realne kształty, materializują się. Anna Klejzerowicz opowiada historię obłąkania. A może to historia miłości? To, co niedotykalne, opisuje też Piotr Czerski i Barbara Piórkowska. Te opowiadania pachną drewnianą klatką schodową, skrzypią nienaoliwionymi drzwiami, mają widok na brukowane ulice. 
 
 
Znacie te filmy, w których wszyscy mieszkańcy miasta zapadają na jakąś tajemniczą chorobę, epidemia się rozprzestrzenia, chaos ogarnia cały kraj, koniec cywilizacji jest bliski? Tym razem wszystko się zaczyna w Gdańsku.
 
Miasto opanowuje tajemnicza epidemia, powodu której nie mogą znaleźć nawet najtęższe umysły. Leki nie działają, laboratoria również pustoszeją, ludzie nie wychodzą z domów.  
 
Zbiera się więc sztab kryzysowy z prezydentem miasta na czele, żeby uradzić, co dalej. Sytuacja nie do pozazdroszczenia. Na szczęście, urzędnicy gdańscy głowy mają nie od parady i znajdują rozwiązanie - miasto może uratować tylko doktor Damiano, znany ze swego nieszablonowego działania. Jak uradzili, tak zrobili.
 
Scenariusz komiksu jest uwspółcześnioną wersją mało znanej legendy o doktorze Damiano, egzorcyście i astrologu, który niegdyś miał uratować Gdańsk ze szponów samego Diabła. Autorem pomysłu i scenariusza jest Jarek Kowal, który też zdobył pieniądze na sfinansowanie tej produkcji z Urzędu Marszałkowskiego. 
 
 
Jedna z lepszych książek, które czytałam w tym roku. Prozatorski debiut Karola Ketzera. Rozbudza apetyt, stawia poprzeczkę na bardzo przyzwoitym poziomie, więc tym bardziej jestem ciekawa, co dalej wyjdzie spod pióra autora. 
 
Opowiadania z tego zbioru nazwę "strawą duchową" i nie będzie w tym ani krzty przesady. To kompilacja bohaterów, niezwykle zwyczajnych; zjawisk i zdarzeń, tyleż magicznych co oczywistych. To historie, których nie da się streścić - zbyt wiele w nich okoliczności, percepcja których zależy od wrażliwości i wyobraźni czytelnika. Jednocześnie, nie są to opowiadania słodkie i wdzięczne, czytane dla poprawy nastroju. 
 
Życie jakie jest, każdy widzi. Ale w Czereśniach... widzimy jakby więcej. Choć autor nie zdradza nam zbyt wiele o swoich bohaterach, są wyraziści i wielowymiarowi. W końcu, "każdy wie wszystko, chociaż jeszcze o tym nie wie." 
 
 
Z okazji Światowego Dnia Latarnika pojawił się wpis o książce Karola Kłosa. Powieść jest utrzymana w formie dziennika. I tak, jak w większości dzienników, bohater powieści opisuje w nim swoją codzienność. Sąsiedzi, życie rodzinne, bezrobocie znajomych, perypetie z lokalną władzą, turystami (wszak latarnia morska jest obiektem turystycznym)... "Nic śmiesznego" można by pomyśleć. Jednak autor stworzył bohatera, który ujmuje czytelnika sprzecznościami, rządzącymi jego życiem. 
 
Z lekkim rozbawieniem, a czasami irytacją, obserwujemy przygody trochę nieporadnego, zadziwiająco odważnego, oddanego swojej pracy obywatela. Bo do rangi "przygody" urasta nawet wizyta w urzędzie. Z dziennika latarnika wieje również lekką nostalgią. Bo kiedyś telewizor oglądało się u sąsiadów, do tego znało się wszystkich mieszkańców swojej ulicy, a teraz?
 
Pomimo zmian w stosunkach międzyludzkich, rzeczywistość polityczno-społeczna pozostaje siermiężna. "Latarnik" Kłosa to lekko przyblakłe kolory fotografii z lat osiemdziesiątych. To taki trochę mniej zgorzkniały Adaś Miauczyński. To także zagadki, które być może pomoże czytelnikowi rozwikłać "Latarniczka", kolejna książka Karola Kłosa. Zadziwiające, że 250 stron dziennika wcale nie pozwala dobrze poznać głównego bohatera.
Źródło materiału: http://www.misja-ksiazka.pl/search/label/gda%C5%84skie%20opowie%C5%9Bci