Jestę recenzentę

Tego i owego.

 

Blogerka

Autorka www.JakMalowany.pl

Kontakt: ana.matusevic[at]gmail.com

Nawet Gożdzikowa nie pomoże

Znasz to uczucie, gdy oglądasz skecz jakiegoś amerykańskiego komika, ten sobie jedzie po Żydach, czarnych i innych (bo w skeczach jakby można), a ty nie wiesz, co w tym wszystkim może być śmiesznego?

 

Właśnie to uczucie dręczyło mnie przez całą lekturę Zgagi. Czarny humor (zapowiadany w zapowiedziach) lubię i szanuję, babską lekturę czasami czytuję (no co, czasami można...), a nazwisko legendy na okładce narobiło smaku. I trochę nie wyszło.

 

Nie wiem, czy to moje degustibus, czy może powieść rzeczywiście niezbyt porywająca. Główna bohaterka, Rachel, dziecko, drugie w drodze, dowiaduje się o zdradzie męża. Taki niby idealny był, a tu patrz, skurwiel. Jak żyć? Co robić? Rzucić? Ale tak w ogóle bez męża to bez sensu. Z drugiej strony, z takim smrodem zgniłego jajka w idealnym pięknym domu to też długo się nie da wytrzymać. No i dylemat. Na kilkaset stron.

 

I jeszcze.Główna bohaterka to zawzięta kulinarka, tylko zamiast bloga pisze książki i prowadzi telewizyjne show. Między jednym a drugim "jak żyć?" wstawia przepisy na dziwne potrawy. Moja wewnętrzna chujowa pani domu radośnie przeskakiwała te kilka akapitów do przodu, ale niektórych te fragmenty może zainteresują.

 

Nora Ephron zakończyła swój długi i twórczy żywot w pięknej (tak się domyślam) i drogiej nowojorskiej rezydencji w ubiegłym roku. Podobno Zgaga była swoistą autoterapią - pisała ją jako fabularyzowaną autobiografię. Gdybym miała podsumować książkę jednym zdaniem, byłoby to:

 

Dość zgrabna, choć zbyt nijaka.

 

Dziękuję za uwagę. Po więcej zapraszam na www.misja-ksiazka.pl