Jestę recenzentę

Tego i owego.

 

Blogerka

Autorka www.JakMalowany.pl

Kontakt: ana.matusevic[at]gmail.com

Krucjata Sonny'ego

Syn - Jo Nesbø

Urok dobrych kryminałów można zawrzeć w jednym zdaniu: nic nie jest takie, jakim się wydaje. Oto poznałam Nesbo i z ogromną przyjemnością dałam się przenieść do norweskich fiordów i wiecznego półmroku.

 

Norwegia. Gdyby nie daleka północ, byłaby rajem na ziemi. Przynajmniej tak ją postrzegamy z tej strony Bałtyku. Ale Norwegii Nesbo daleko do rajskiego ogrodu. Opieszała policja, skorumpowana władza, wszechmocny świat przestępczy. Powiązania między tymi trzeba sektorami są głębokie i trudne do rozwikłania. Czasami jednak wystarczy jedno słowo, jeden człowiek, żeby zachwiać fundamentami przestępczej organizacji. 

 

Sonny odsiaduje wieloletnie wyroki za poważne przestępstwa w jednym z najpilniej strzeżonych więzień Oslo. Kefasowi, poczciwemu policjantowi, nie dają spokoju pozornie łatwe w rozwikłaniu morderstwa. Młoda ambitna nowicjuszka w Wydziale Zabójstw pilnuje, żeby wszystkie procedury dochodzeń były zachowane. Ale, jak wspomniałam we wstępie, nic nie jest takie, jakim się wydaje. Kiedy to odkrywam, pozwalam kreowanej przez Nesbo rzeczywistości pochłonąć mnie całkowicie.

 

Syna przeczytałam jednym tchem. Połączenie smykałki głównego bohatera "Prison Break" oraz misji rodem z "Krucjaty Bourne'a" przeciwko tym, co skrzywdzili, wciąga i nie puszcza aż do ostatniej strony. Powieść ta miała mnie zachęcić (lub nie) do powieści Nesbo i rzeczywiście rozbudziła apetyt na więcej. Żałuję tylko, że całość nie była jeszcze bardziej mroczna i brudna. 

 

 

 

Ana Matusevic, miłośniczka dobrych książek i autorka JakMalowanego bloga

Europejski Poeta Wolności już wkrótce!

W Gdańsku szykuje się prawdziwie poetycki początek wiosny. Międzynarodowy Festiwal Literatury Europejski Poeta Wolności, odbywający się w dniach 19 – 22 marca, to wiele inspirowanych poezją wydarzeń. W programie m.in. spotkania z poetami, warsztaty twórczego czytania, koncerty, pokazy filmowe, slam poetycki i literackie spacery po Gdańsku. Serdecznie zapraszamy miłośników literatury i poezji na cztery festiwalowe dni do „Miasta Wolności”.

 

 

Organizatorzy, Instytut Kultury Miejskiej oraz Miasto Gdańsk, wraz z dyrektorem artystycznym festiwalu – Tadeuszem Dąbrowskim, proponują różnorodny i bogaty program dla dzieci, młodzieży i dorosłych.

 

- Zapraszamy wszystkich do uczestnictwa w spotkaniach, warsztatach i koncertach - są w przeważającej części otwarte, kierowane nie tylko do czytelników poezji. Chcemy wyjść poza przestrzenie zamkniętych sal - zapraszamy na spacery odkrywające miejsca, które inspirowały twórców literatury lub są z nimi związane mówi Aleksandra Szymańska, dyrektor Instytutu Kultury Miejskiej.

 

Osią festiwalu są spotkania z poetami i poetkami nominowanymi do Nagrody Europejski Poeta Wolności oraz ich tłumaczami, prowadzone przez czołowych dziennikarzy kulturalnych i literaturoznawców: Michała Chacińskiego, Witolda Malesę, Agatę Passent, Maxa Cegielskiego, Barbarę Marcinik, Grzegorza Jankowicza i Kazimierę Szczukę.

 

Z poezją korespondować będzie również muzyka. W paśmie programowym zatytułowanym „Nowe dźwięki” organizatorzy proponują dwa wydarzenia. W czwartek 20 marca odbędzie się koncert symfoniczny w kościele św. Jana, podczas którego usłyszymy jedną z najbardziej utytułowanych śpiewaczek młodego pokolenia, laureatkę m.in. Paszportu „Polityki” – Agatę Zubel. Towarzyszyć jej będzie wybitny pianista Maciej Grzybowski oraz orkiestra AUKSO pod batutą Marka Mosia. Muzycy wykonają utwory Pawła Mykietyna, Michała Moca oraz Agaty Zubel. Natomiast w sobotę 22 marca na wieczornym koncercie w Instytucie Kultury Miejskiej wystąpią Sławomir Kupczak oraz duet Sultan Hagavik.

 

Oprócz koncertów Festiwal Europejski Poeta Wolności to także literackie spacery po Gdańsku z Pawłem Huellem i Mieczysławem Abramowiczem w charakterze przewodników, slam poetycki prowadzony przez Rafała Bryndala, projekcje filmów poetyckich (blok powstał we współpracy z ZEBRA Poetry Film Festival Berlin) oraz debata z dyrektorami najważniejszych europejskich festiwali poetyckich: Poesie Festival Berlin, StAnza – Scotland’s International Poetry Festival, Stockholm International Poetry Festival, Poetry International Festival Rotterdam, International Poetry Festival Meridian Czernowitz, prowadzona przez Michała Chacińskiego.

 

Gala wręczenia Nagrody Europejski Poeta Wolności odbędzie się 21 marca w Teatrze Wybrzeże i przybierze formę widowiska teatralnego ze słowem w roli głównej. Wyreżyseruje ją Marcina Liber, poprowadzi Agnieszka Szydłowska z radiowej „Trójki”, a wiersze poetów recytować będzie Magdalena Cielecka w towarzystwie Chóru Opery Bałtyckiej.

 

Organizatorzy nie zapomnieli o najmłodszych odbiorach poezji. W trakcie sobotnio-niedzielnych warsztatów dzieci będą mogły spróbować swoich sił w zabawie słowem i rysunkiem oraz wzbogacić swoją biblioteczkę o nowe książki podczas wymiany literatury dziecięcej. Popołudniami Dziecięcy Klub Filmowy zaprasza na pokazy filmów: „Akademii Pana Kleksa” i „Laputa – podniebny zamek”.

 

Młodzież i dorosłych zapraszamy w środę i czwartek na „Warsztaty Twórczego Czytania” prowadzone przez wybitnych poetów i krytyków literackich: Tomasza Różyckiego, Annę Piwkowską, Andrzeja Sosnowskiego, Pawła Próchniaka, Grzegorza Jankowicza oraz Leszka Szarugę.

 

Nominowani poeci:

Erwin Einzinger (Austria), "Nóż z Odessy. Wiersze" (2009),
Guy Goffette (Belgia), "Pożegnania u skraju" (2007),
Dorota Jagić (Chorwacja), "Kanapa na rynku" (2011),
Jaan Kaplinski (Estonia), "Po drugiej stronie jeziora" (2008),
Pandelis Boukalas (Grecja), "Czasowniki" (2009),
Toktarali Tanżaryk (Kazachstan), "Stronice Nocy" (2008),
Iren Baumann (Szwajcaria), "Gdy dojeżdżający są jeszcze w drodze do domu" (2011).

 

Nominowani tłumacze:

Sława Lisiecka, (Austria),
Zdzisław Jaskuła (Austria),
Małgorzata Wierzbicka (Chorwacja),
Ryszard Wojnakowski (Szwajcaria),
Anna Wasilewska (Belgia),
Henryk Jankowski (Kazachstan),
Michał Bzinkowski (Grecja),
Aarne Puu (Estonia).

 

Więcej informacji na: http://www.europejskipoetawolnosci.pl/

Dla czytających w wannie - PocketBook Aqua

W końcu miesiąca na rynku pojawi się pierwszy w świecie wodoodporny czytnik z wyświetlaczem e-Ink – PocketBook Aqua. Urządzenie będzie miało swój debiut w dniach 21-24 marca, podczas paryskich targów Salon du Livre. 

 

 

PocketBook Aqua ma być odporny na kurz i pył, a także na zanurzenie w wodzie na głębokoć do 1 metra. Producent zapewnia, że czytnik sprawdzi się w dowolnych warunkach pogodowych i praktycznie w dowolnym miejscu. 

 

Jak informuje producent, w wyświetlaczu e-Ink Pearl wykorzystanym w nowym czytniku zastosowana została technologia Film Touch. Pozwoliło to m.in.  znacznie obniżyć wagę urządzenia. Czytnik waży jedynie 170 g. Czytnik Aqua wyposażono w procesor o mocy 1 GHz i 256 MB pamięci RAM. Urządzenie ma także wbudowaną pamięć o pojemności 4 GB oraz łącze Wi-Fi, dzięki któremu użytkownicy mogą korzystać z internetu, a także oceniać i komentować czytane książki za pośrednictwem preinstalowanej usługi ReadRate. Oprogramowanie PocketBook Aqua zawiera również funkcjonalności integracji z Dropbox i usługi Send to PocketBook, które umożliwiają synchronizację i pobieranie plików na czytnik bez konieczności korzystania z komputera. 

 

Producent czytników PocketBook to czwarty co do wielkości globalny producent czytników książek elektronicznych.

Nominacje do Nagrody Kapuścińskiego

Poznaliśmy dziesięć tytułów nominowanych do piątej edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Nominowaną dziesiątkę jury wybrało spośród 82 książek reporterskich. Wśród nich było 48 książek polskich autorów i 34 - reporterów zagranicznych. Książki zgłosiło 27 wydawców, najwięcej tytułów, bo aż 27, przesłało wydawnictwo Czarne, specjalizujące się w książkach reporterskich.

 

Nominowani:

 

 

W tym roku wprowadzono zmianę w regulaminie nagrody. Dotąd jury miało możliwość uhonorowania tłumacza nagrodzonej książki, jeżeli była ona przekładem z innego języka. Od tegorocznej edycji nagrody jurorzy będą mogli nagradzać tłumacza dowolnej książki z finałowej piątki - niekoniecznie tłumaczenie reportażu laureata. 

 

10 kwietnia poznamy piątkę finalistów nagrody, a nazwisko jej tegorocznego laureata zostanie ogłoszone 23 maja, drugiego dnia Warszawskich Targów Książki, podczas uroczystej gali w Muzeum Historii Żydów Polskich. 

 

Zwycięzca nagrody otrzymuje 50 tys. zł, dla nagrodzonego tłumacza przeznaczono sumę 15 tys. zł. Organizatorami nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki są miasto st. Warszawa i „Gazeta Wyborcza”. 

List otwarty w sprawie "Ustawy o książce"

Przedłożony przez PIK projekt ustawy o "jednolitej cenie ksiażki", wbrew twierdzeniom jego autorów, nie był przedmiotem konsultacji społecznych, ani nawet branżowych.

 

Powstał w wąskim gronie złączonych wspólnymi interesami członków Rady PIK, do której wchodzą także dwie osoby reprezentujące Bibliotekę Analiz (dlaczego aż dwie z takiej małej firemki - Bóg raczy wiedzieć). Autorzy projektu, jak publicznie stwierdził pan Albin, nie byli zainteresowani opiniami wydawców reprezentujących alternatywne stanowisko w tej sprawie. Przypomnijmy - PIK zrzesza ok. 200 wydawców, spośród kilkunastu tysięcy funkcjonujących na rynku. Nie jest więc żadną wiarygodną reprezentacją środowiska wydawniczo-księgarskiego. Nie ma więc powodu, aby pomysły akurat tej grupy ludzi musiały być narzucane przeważającej większości innych podmiotów.

 

Sam projekt, wymieniający w swojej preambule rzekomo pozytywne konsekwencje wprowadzenia stałej ceny na książkę to zestaw pobożnych życzeń (typu zwiększenie czytelnictwa, spadek średniej ceny książki, wzrost sprzedaży) i rygorów sprzecznych nierzadko ze zdrowym rozsądkiem, sprzeczny z istniejącym prawodawstwem zabraniającym zmów cenowych, stanowiący zaprzeczenie idei wolnego rynku. Można jasno powiedzieć - to wykwit tej samej wybitnej myśli intelektualnej, za którą stoją PIS i jego akolici opowiadający brednie o sztucznych mgłach, helu rozpylanym nad lotniskiem w Smoleńsku przez ludzi Putina, wielkich magnesach ściągających samoloty na ziemię czy bombach podłożonych z rozkazu Tuska i Komorowskiego w samolocie prezydenckim, którym leciał pan Lech Kaczyński, inaczej mówiąc były już prezydent.

 

Projekt PIK jest dobitnym dowodem na całkowitą bezużyteczność tej instytucji, rozpaczliwą próbą udowodnienia sensu jej istnienia. Powiedzmy sobie szczerze - gdyby z dnia na dzień PIK po prostu zniknął, na rynku książki, czy w poziomie czytelnictwa w Polsce, nic by się nie zmieniło - ani na lepsze, ani na gorsze. Nikt by nawet tego faktu nie zauważył. Więc niech już lepiej nie szkodzą - najlepiej jakby przestali udawać, że są komukolwiek potrzebni.

 

Ustawa o stałej cenie książki jest nam potrzebna tak, jak lodówki na Antarktydzie. Jakie korzyści mają płynąć dla czytelnika i wydawcy z uniemożliwienia sprzedaży książek w sieciach dyskontowych i hipermarketach? Wiadomo przecież, że tego typu placówki mogą sprzedawać towary (w tym książki) wyłącznie w cenach niższych niż gdzie indziej - Empikach, Matrasach czy zwykłych księgarniach. Taki jest bowiem sens ich istnienia. Nie mogąc mieć niższej ceny na nowo wydaną książkę, zastąpią ją innym produktem. Ludzie, których stać najwyżej na wydanie 20-25 zl za książkę i którzy nigdy nie zaopatrują się w nią po cenie Empiku, zwyczajnie zrezygnują z zakupu. Czy w ten sposób ma zwiększyć się czytelnictwo i wzrosnąć sprzedaż? Nonsens widoczny gołym okiem.

 

Po co przenosić na polski grunt rozwiązania z Francji, gdzie realia ekonomiczne są zupełnie inne, poziom zarobków nieporównywalny z Polską, a sprawy z powództwa o charakterze gospodarczym rozstrzygane w tempie 10 razy szybszym, niż u nas? Komu to ma służyć? Czytelnikom i bibliotekom, które będą musiały ograniczyć zakup nowości - na pewno nie! 


Prawie monopolistom typu Empik, który niechętnie patrzy za sprzedaż w Biedronkach - na pewno tak.

 

Czy o to wam chodzi, szanowni przedstawiciele Izby? Może powiecie to wprost?

 

Porażający jest poziom hipokryzji prezentowany przez autorów ustawy. Czyż przypadkiem nie ma wśród nich wydawców, którzy szerokim frontem handlują swoimi książkami w sieciach typu Biedronka, Tesco, czy nawet Empikach, sprzedając je z gigantycznym rabatem? Z litości nie wymieniam tu nazw firm, ale większość wydawców i księgarzy i tak wie, o kogo chodzi. A czemu zwolennicy ustawy sami nie zastosują się do kretyńskich reguł, które chcą narzucić całemu rynkowi wydawniczemu? Któż im broni trzymać się stałej ceny i stałego rabatu dla wszystkich punktów sprzedaży skoro - jak uważają - płyną z tego same korzyści? Nie robią tego z oczywistego powodu - bo doskonale wiedzą, ze spadnie im sprzedaż, że stracą rynki zbytu.

 

Ile jest warta ustawa sporządzona przez ludzi, którzy sami nie wierzą w pozytywne konsekwencje wymienione w preambule projektu? Ile jest wart cały ten, mówiąc kolokwialnie, bullshit?

 

Mam nadzieję, że ta wypowiedź poruszy przynajmniej niektóre szare komórki uczestników rynku książki, którzy zablokują radosne pomysły pana Albina j jego paczki z PIK-u.

 

Jeśli chodzi o PIK - apeluję o przeprowadzenie pełnych konsultacji z całym środowiskiem wydawniczym, publiczne prezentowanie alternatywnych poglądów na ustawę, a przede wszystkim zrobienie cyfrowej symulacji wszystkich jej skutków przy użyciu powszechnie dostępnych narzędzi matematycznych , jak choćby zajmującej sie tego typu zagadnieniami teorii sterowania. To nie jest trudne - trzeba tylko chcieć!

 

Apeluję do PIK-u o ujawnienie pełnej treści zrobionego przez CBOS za publiczne pieniądze raportu założycielskiego dotyczącego czytelnictwa w Polsce. Dlaczego ten raport został utajniony i jest dostępny tylko wąskiej grupie członków Rady PIK? Czyżby jego konkluzje były nie na rękę PIK-owi i autorom ustawy? A może z polska książką i czytelnictwem nie jest tak źle, jak próbują nam wmówić? Może polskiej książki nie trzeba ratować? Dlaczego z raportu może korzystać tylko wąska grupa osób z kierownictwa PIK-u? Rodzi to poważne obawy o konflikt interesów...

 

Z poważaniem

Andrzej Kuryłowicz

Wydawnictwo Albatros

Warszawa (nie Czechy, jak sądzi pan Albin)

Źródło materiału: http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=4&tx_ttnews[tt_news]=19052&tx_ttnews[backPid]=1&cHash=97222fbdc3

Łukjanienko o Ukrainie: ziemia przeklęta

Polityka budzi skrajne emocje, szczególnie, gdy w konflikt zaangażowane są narody z bogatą wspólną historią. O wydarzeniach, jakie rozegrały się w ostatnim miesiącu w Kijowie, znany rosyjski pisarz fantasy i science-fiction Siergiej Łukjanienko nieraz wyrażał się ostro i negatywnie. Natomiast w ubiegłym tygodniu zabronił wydawać swoje powieści po ukraińsku i zapowiedział, że nigdy więcej nie przyjedzie do tego kraju na spotkania i konwenty.

 

Ukraińskiej sprawie pisarz poświęcił wiele wpisów na swoim blogu. Ostro skrytykował ruch Majdanu oraz tok wydarzeń, który doprowadził do zmiany władz w Kijowie, co więcej, zapowiedział, że nigdy więcej nie odwiedzi Ukrainy i nie weźmie udziału w ukraińskich konwentach. Nowe władze ukraińskie nazywa "nazistami", natomiast Krymowi życzy odłączenia od Ukrainy, co ma zaowocować rozwojem krymskiej gospodarki i napływem inwestycji w tym regionie.

 

Jednak to, co najbardziej razi w wypowiedziach Łukjanienki, jest niewybredny język. Wszystkim "normalnym Ukraińcom" radzi emigrować do Rosji lub Białorusi, ponieważ Ukraina - zdaniem pisarza - "jest ziemią przeklętą, która swoją podłość i tchórzostwo będzie musiała odpokutować przez następne trzy pokolenia". Pisze też m.in. o tym, że będzie się sprzeciwiał zapraszaniu na rosyjskie konwenty fantastyki ukraińskich pisarzy, którzy stanęli po stronie Majdanu. Zapowiedział, że zrobi wszystko, żeby ich twórczość nie była więcej wydawana na terenie Rosji. 

 

Trudno powiedzieć, czy takie groźby mogą odbić się na sprzedaży książek ukraińskich pisarzy. Nie należy jednak zapominać, że Łukjanienko, autor wielu znanych powieści, w tym zekranizowanych "Nocny patrol" i "Dzienny patrol", jest jedną z najważniejszych postaci w świecie rosyjskiej literatury fantastycznej. 

 

Na ostre wypowiedzi pisarza reagują ukraińscy fani. W geście protestu, wiele osób postanowiło odesłać Łukjanience jego książki. Tatiana z Kijowa, na profilu której znalazłam zdjęcie paczki z książkami, dołączyła również list, w którym tłumaczy swoją decyzję: "W moim domu nie ma miejsca na nienawiść, co znaczy, że brak tu miejsca na pana książki. Wraz z książkami zwracam pana złość, jad, arogancję. I dziękuję - dzięki pana słowom mój kraj stał się dla mnie jeszcze droższy."

 

W ramach protestu, Ukraińcy zwracają książki pisarza (źródło)

 

W ubiegłym roku autor był gościem na Warszawskich Targach Książki. W świetle polskiego zaangażowania w sprawy ukraińskie, należy założyć, że Polska również może trafić na "czarną listę" pisarza. Z drugiej strony, czy naprawdę chcemy czytać, wspierać i gościć osobę, która odmawia innemu narodowi nie tylko decydowania o systemie politycznym w swoim kraju (moje sympatie są oczywiste, ale polityczne kwestie wolę zostawić z boku), lecz przede wszystkim samookreślenia narodowego, narodowej tożsamości? 

 

Na spotkaniu z Łukjanienką byłam w Warszawie. O swoich powieściach mówił ciekawie, w interesujący sposób nawiązywał do twórczości innych pisarzy, opowiadał o rosyjskich konwentach. Jednak po lekturze bloga stwierdzam, że szkoda mi czasu i energii na takich ludzi. Jeszcze nie wiem, czy dołączę do protestu i również odeślę książki (z autografem i dedykacją, który teraz przestał zupełnie stanowić dla mnie jakąkolwiek wartość), wiem jednak, że na pewno nie sięgnę więcej po jego powieści. Jeżeli ktokolwiek z czytelników bloga czuł solidarność z Ukraińcami, nie powinien też pozostać obojętny na tak krzywdzące i niesprawiedliwe słowa.  

Źródło materiału: http://www.misja-ksiazka.pl/2014/03/echa-majdanu-ukjanienko-nie-chce-byc.html

Ministerialne pieniądze dla kultury czytelniczej w Trójmieście

Media obiegła informacja, że projekt inwestycji związanej ze Świątynią Opatrzności otrzyma od ministra kultury i dziedzictwa narodowego aż 6 mln zł. Ale wśród szczęśliwej grupy dofinansowanych projektów znalazły się też flagowe trójmiejskie inicjatywy, promujące czytelnictwo i literaturę.

 

500 tys. zł przyznano Międzynarodowemu Festiwalowi Literacki Sopot (po 250 tys. zł na obie najbliższe edycje, wniosek Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sopocie). 200 tys. zł otrzyma z kolei Instytut Kultury Miejskiej na Nagrodę Literacką Europejski Poeta Wolności 2014

 

40 tys. zł otrzyma kolejna edycja Bibliocampu (wniosek Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conrada Korzeniowskiego w Gdańsku)

 

Wśród dofinansowanych instytucji znalazł się m.in. Gdański Teatr Szekspirowski, któremu udało się pozyskać dotację w wysokości 350 tys. zł na Festiwal Szekspirowski i 300 tys. zł na Sezon Otwarcia Teatru Szekspirowskiego.

 

Z dotacji skorzysta też kilka periodyków: dwumiesięcznik literacki TOPOS, Przegląd Polityczny, Kwartalnik Artystyczny BLIZA.

 

Minister dofinansuje wydanie kilku tytułów: "Günter Grass, Autobiografia", rozmawiał Piotr Buras, „Encyklopedia grassowska” pod redakcją Mirosława Ossowskiego  (Oficyna Gdańska), "Twarze" Hansa Beltinga, "Świat jako labirynt. Maniera i mania w literaturze" Gustava René Hocke, "Początek świata" Thierry’ego Savatiera, "Albo – Albo" Sørena Kierkegaarda (Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o. w upadłości układowej), "Młot na poetów, czyli kronikę ściętych głów. Historia powieściowa" Jerzego Limona (Fundacja "Terytoria Książki")

 

Wsparcia finansowego nie uzyskał szereg ciekawych projektów, m.in: Festiwal Literacki "Czytelnik pod ochroną". Projekt towarzyszący konkursowi literackiemu "Nagroda Literacka Gdynia", Bałtycki Festiwal Komiksu 2014, Gdańsk. Przewodnik literacki - promocja książki oraz czytelnictwa poprzez turystykę literacką, (Za)czytani w Gdańsku.

 

Źródło materiału: http://s-trojmiasto.pl/download/1/Dotacje%20-%20programy%20ministra%202014.pdf

Prezent urodzinowy Gdyni

Dzisiaj Gdynia obchodzi 88 urodziny - otrzymanie praw miejskich w 1926 roku. Wydawnictwo Inne uświetniło tę okazję wydaniem komiksu „Miasto z widokiem”, który jest zbiorem pięciu łączących się ze sobą opowieści graficznych z akcją umiejscowioną w przedwojennej Gdyni.

 

Poszczególne historie opowiadają o ludziach, którzy próbują ułożyć sobie życie w nowych, powojennych i pozaborowych, okolicznościach czasu międzywojnia.

 

Losy głównych postaci splatają się ze sobą w epizodyczny sposób tworząc z odrębnych fabuł misterny ciąg zdarzeń. Miejscem spotkań i mijań jest Gdynia, która w dwudziestoleciu pełniła rolę mitu zjednoczenia i stała się wcieleniem Polskiej Potęgi Morskiej.

 

Miasto jest tłem dla ukazania wachlarza porażek i sukcesów ówczesnego pokolenia oraz politycznych, społecznych, narodowościowych i ekonomicznych problemów czasu dwudziestolecia międzywojennego. Jedną z wyraźniej zarysowanych kwestii jest sprawa wielkiej migracji wewnętrznej, jaka miała miejsce w pierwszych latach kryzysu 1929-1930.

 

Charakterystycznym dla Gdyni rezultatem tej wędrówki ludów jest wielokulturowość oddana w książce poprzez bardzo zróżnicowaną tkankę językową. Jednakże celem opowieści, zebranych w książce „Miasto z widokiem”, nie jest zilustrowanie podręcznika historii. Fabuła skupiona jest przede wszystkim na kolejach losu bohaterów, którzy korzystając z czasu stabilizacji, pragną doświadczyć wreszcie smaku życia.

 

Wykorzystany w publikacji Miasto z widokiem gatunek opowieści graficznej pozwala w subtelny sposób pokazać w warstwie wizualnej przedwojenną Gdynię i zmiany zachodzące w jej przestrzeni w latach 1926-1937. Ilustracje grafików, pracujących w różnych technikach rysunku i malarstwa, wydobywają z krótkich historii wyjątkowy urok dwudziestolecia. Każda z fabuł oddana jest w innej stylistyce graficznej korespondującej z wydźwiękiem emocjonalnym i scenariuszowym odcinka. Dołożono wielu starań, aby zachowane zostały wszelkie realia epoki oraz zgodność ówczesnych lokalizacji.

 

Komiks został uzupełniony komentarzem Dagmary Płazy-Opackiej, która przez ostatnie 14 lat pełniła funkcję dyrektora Muzeum Miasta Gdyni oraz merytorycznym komentarzem dotyczącym formy autorstwa dr hab. Jerzego Szyłaka, profesora Uniwersytetu Gdańskiego, autorytetu w dziedzinie badań nad gatunkiem powieści graficznej.

 

Autorką scenariuszy jest Elżbieta Żukowska – literaturoznawca, scenarzystka teatralna i publicystka. Opowieści ubrane zostały w graficzną formę przez rysowników: Jakuba Babczyńskiego, Pawła Garwola, Łukasza Godlewskiego, Tomasza Kleszcza i Łukasza Rydzewskiego.

Źródło materiału: http://gdyniakulturalna.pl/miasto-z-widokiem

A niech to żółwie Tasmana, gdyby tak żyć naprawdę!


 Czasami człowiek gubi swoją drogę. Kręci się w kółko, szuka, ale nie wie co zgubił. Stara się z całych sił, ale jest nieszczęśliwy. Jeżeli kiedykolwiek wpadnę w pułapkę poczucia bezsensowności, sięgnę ponownie po tę książkę. Będę ją przechowywać w sejfie, w teczce z dokumentami, a w środku będzie leżała stówka na bilet. W jedną stronę, w zasadzie dokądkolwiek. Bo życie zaczyna się krok od strefy komfortu. 
 
Jack London nie wymaga specjalnej prezentacji. Opowiadanie "A niech to żółwie Tasmana!" napisał tuż przed śmiercią i z losu bohaterów historii wnioskuję, że nigdy nie żałował swoich wyborów. Był awanturnikiem, kłusownikiem, korespondentem wojennym, szmuglownikiem, zwykłym włóczykijem, poszukiwaczem złota. Dla niego świat zawsze stał otworem, rzucał się w wir przygód, bywał bez grosza przy duszy. I jeżeli mam się doszukiwać wątków autobiograficznych (a w swojej twórczości często po nie sięgał), to o sobie napisał "(...) żył jak król. Żył!".
 
Myślę, że w dzisiejszych czasach wszechobecnego materializmu coraz częściej będziemy stawać przed dylematem "być" a "mieć". Być może święty spokój i pewność jutra dla wielu z nas jest najważniejsza, ale jestem pewna, że część obudzi się kiedyś i stwierdzi, że nie ma wspomnień, które mogłyby zainspirować kolejne pokolenie. 
 
Ten tytuł wstrząsnął mną do tego stopnia, że zaczęłam ponownie myśleć nad swoimi wyborami - tymi, których już dokonałam, tymi, które jeszcze przede mną. Myślałam, że Jack London i Karol May już zrobili swoje, wychowali mnie jak trzeba. Okazało się jednak, że gdzieś po drodze w dorosłość zagubiłam ciekawość świata, popadłam w pułapkę oczekiwań innych, pogoni za dobrobytem. A przecież nie taka chciałam być. Nie tędy marzyłam iść.
 
Opowiadanie "A niech to żółwie Tasmana!" opowiada o dwóch braciach, którzy różnią się od siebie jak dzień i noc. Jeden ciężką pracą i zdyscyplinowaniem dorabia się majątku, osiąga poważaną pozycję w społeczeństwie, staje się ważną osobą. Drugi od młodości jest awanturnikiem, wagabundą, łatwo popada w tarapaty, ale zbiera wokół siebie przyjaciół poznanych w niedoli, wędruje w najbardziej niebezpieczne miejsca. Spotykają się w rodzinnym majątku u kresu dni tego drugiego i czytelnik ma okazję przyjrzeć się im obu. Ocenić ich wybory życiowe. Zdecydować, do którego mu bliżej. I co każdy z nich poświęcił, żeby być teraz tam, gdzie jest. Nietrudno zgadnąć, po czyjej stronie są sympatie autora. Jednak wcale nie jest tak, że życie jednego jest lepsze. Każdy z nich musiał coś poświęcić. 
 
Nie wiem, czy London to odpowiedni pisarz dla młodzieży. Kontestuje porządek społeczny, zmusza spojrzeć krytycznym okiem na swoje życie. Woła - miej marzenia, podążaj za nimi i nie odkładaj swojej podróży ani o jeden dzień! Za pieniądze nie kupisz prawdziwych przyjaciół, bo tych poznaje się w najmniej spodziewanym miejscu, w najmniej przyjemnych okolicznościach. I, niestety, stawia przed wyborem, bo London nie uznaje półśrodków.
 
Za to go uwielbiam. Tą małą książeczką przeniósł mnie lata wstecz, wytknął palcem te wszystkie razy, gdy odkładałam bycie sobą na później. Gdy rezygnowałam z marzeń. "A niech to żółwie Tasmana" jest manifestem wszystkich żądnych życia.
Źródło materiału: http://www.misja-ksiazka.pl

Festiwal Europejski Poeta Wolności już w marcu

19-22 marca w Gdańsku odbędzie się wielkie święto poezji. Do Gdańska przyjadą poeci z siedmiu krajów: Austrii, Belgii, Chorwacji, Estonii, Grecji, Kazachstanu i Szwajcarii na festiwal Europejski Poeta Wolności.

 

 

Twórcą programu festiwalu oraz towarzyszących mu literackich, muzycznych i filmowych wydarzeń jest Tadeusz Dąbrowski - poeta, eseista, krytyk literacki, jednocześnie dyrektor artystyczny trzeciej edycji Europejskiego Poety Wolności.

 

Postanowiłem rozszerzyć ideę poezji w przekładzie na inne dziedziny, inne języki sztuki. W centrum naszej uwagi pozostanie oczywiście poezja nominowanych autorów, którzy wezmą udział w indywidualnych spotkaniach z czytelnikami i zaprezentują swoje utwory podczas uroczystej gali. Ale obok prezentacji literackich w trakcie czterech festiwalowych dni odbywać się będą projekcje klipów poetyckich inspirowanych wierszami oraz koncerty współczesnej muzyki klasycznej i eksperymentalnej, wykorzystującej utwór poetycki jako integralny element dźwiękowego uniwersum – mówi Dąbrowski.  

 

Nominacja poetów do Nagrody przebiegała dwuetapowo. Na gali kończącej II edycję festiwalu wylosowanych zostało siedem krajów Europy, rozumianej w sensie geograficznym, z których później członkowie kapituły nagrody wyłonili poetów poruszających w swoich utworach temat wolności. W listopadzie 2012 roku jury, które tworzą Agnieszka Holland, Anda Rottenberg, Zbigniew Mikołejko, Krzysztof Pomian, Stanisław Rosiek, Paweł Huelle, Krzysztof Czyżewski i Andrzej Jagodziński, ogłosiło nominowanych poetów i poetki:

 

  • Erwin Einzinger (Austria), za tomik "Nóż z Odessy. Wiersze" (2009),

  • Guy Goffette (Belgia), za tomik "Pożegnania u skraju" (2007),

  • Dorta Jagić (Chorwacja), za tomik "Kanapa na rynku" (2011),

  • Jaan Kaplinski (Estonia), za tomik "Po drugiej stronie jeziora" (2008),

  • Pandelis Boukalas (Grecja), za tomik "Czasowniki" (2009),

  • Toktarali Tanżaryk (Kazachstan), za tomik "Stronice Nocy" (2008),

  • Iren Baumann (Szwajcaria), za tomik "Gdy dojeżdżający są jeszcze w drodze do domu" (2011).

Od drugiej edycji konkursu ustanowiono także nagrodę dla tłumacza przekładającego wiersze zwycięskiego poety lub poetki. W 2014 nominowani są do niej:

 

  • Sława Lisiecka i 
Zdzisław Jaskuła (Austria),
  • Małgorzata Wierzbicka (Chorwacja),

  • Ryszard Wojnakowski (Szwajcaria),

  • Anna Wasilewska (Belgia),

  • Henryk Jankowski (Kazachstan),

  • Michał Bzinkowski (Grecja),

  • Aarne Puu (Estonia).

 

Spotkania autorów nominowanych do Nagrody poprowadzą czołowi dziennikarze kulturalni i literaturoznawcy m.in.: Kazimiera Szczuka, Michał Chaciński, Agata Passent, Max Cegielski, a sylwetki poetów przybliżą tłumacze. Gala wręczenia Nagrody Literackiej Europejski Poeta Wolności zostanie wyreżyserowana przez Marcina Libera i będzie miała formę widowiska teatralnego ze słowem w roli głównej.

Bookriots radzi, co kupić na walentynki wiecznie zaczytanym

Kilka razy w roku każdy musi się zmierzyć z niezwykle trudnym problemem - co też kupić ukochanej lub ukochanemu, który jest zapalonym czytelnikiem książek wszelkiej maści? Najpierw więc urodziny, Święta, a teraz Walentynki na nosie. Amerykański serwis Bookriots.com przychodzi z pomocą.

 

Świeca o zapachu starych książek. Do nabycia na Etsy >>

 

 

Bukiet kwiatów... również ze starych książek.

 

 

Perfumy lub woda kolońska o zapachu książek. A jakże. 

 

 

Czekolada z cytatami z ulubionej powieści. Np. Jane Austen >>

 

Bo kto mówił, że koniecznie muszą być różowe serduszka? :)

 

W Krakowie można będzie obejrzeć kolaże Wisławy Szymborskiej

13 lutego w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie zostanie otwarta wystawa kolaży Wisławy Szymborskiej. Można będzie tu obejrzeć 270 prac poetki. 

 

Jak poinformowała dyrektorka MOCAK-u i kuratorka wystawy Anna Maria Potocka, ekspozycja jest próbą rozszerzenia obrazu artystycznego Wisławy Szymborskiej.

 

- Na twórczość poetki składają się trzy obszary: poezja poważna, poezja niepoważna i wyklejanki, czyli sztuka wizualna. Ten zespół określa osobowość twórczą Szymborskiej. Nie sugerujemy, że każdy z tych obszarów ma taki sam poziom genialności, niemniej uważamy, że interpretowanie tej twórczości wybiórczo sprawia, że obraz osoby, jaki się z niej wyłania, jest niepełny i w pewnym sensie nieprawdziwy - tłumaczyła kuratorka na spotkaniu w MOCAKu.

 


Na prezentacji zbliżającej się wystawy był też obecny prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej.

- W tym roku nie robiliśmy wielkich uroczystości rocznicowych; rocznica śmierci nie jest okazją ani do hucznych obchodów, ani do wesołych - tłumaczył w wywiadzie dla PAP. - Tak naprawdę skorzystaliśmy z gościnności MOCAK-u, który przygotował tę wystawę, ponieważ pani Anna Maria Potocka jeszcze za życia Wisławy miała taki pomysł na wystawę.

 

Wyklejanki pochodzą ze zbiorów Biblioteki Narodowej, gdzie znajdują się w depozycie. Część ekspozycji to kolaże wypożyczone z prywatnych kolekcji. Jest to pierwsza tak duża wystawa.

 


Rusinek tłumaczył, że Szymborska w świadomości rodaków funkcjonuje jako poetka, a . jej wyklejanki były traktowane jako środowiskowa zabawa albo element prywatnej korespondencji. Wisława nie chciała ich za życia nigdzie publikować, choć zgodziła się niektórymi kolażami zilustrować jedną książkę dla dzieci.

 

- Czekam na reakcje zwiedzających MOCAK, przyzwyczajonych do sztuki nowoczesnej. Ciekaw jestem, czy oni - specjaliści od sztuki nowoczesnej - uznają, czy to jest sztuka warta pokazywania - zastanawiał się Rusinek.

Wystawa "Wisława Szymborska, Kolaże", zrealizowana przy udziale finansowym Gminy Miejskiej Kraków, prezentowana będzie do 13 kwietnia.

Czytelnicy współtworzą gdańską bibliotekę

Na obrzeżach Gdańska powstaje nowa biblioteka szkolna, która będzie dostępna również dla mieszkańców miasta. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna zwróciła się do gdańszczan z prośbą o wzbogacenie zbiorów tworzonej biblioteki w Kokoszkach o konkretne tytuły.

 

Nowa biblioteka ma być miejscem integracji mieszkańców zachodnich dzielnic Gdańska. Aby ułatwić dostęp do biblioteki, będzie ona posiadała dwa osobne wejścia - od strony szkoły dla uczniów oraz zewnątrz budynku. Projekt przewiduje łatwe zmienianie funkcji przestrzeni biblioteki: wypożyczanie książek, czytelnia, spotkania kulturalne, spędzanie wolnego czasu, warsztaty tematyczne.

 

Gdańszczanie mogą pomóc w skompletowaniu zbiorów i podarować wybrane tytuły ze specjalnie przygotowanej listy. Proponowane tytuły to przede wszystkim lektury szkolne, pozycje czytane przez dzieci kl. I – III i IV – VI w ramach Wielkiego Maratonu Czytelniczego oraz uzupełnienie literatury pięknej. Lista poszukiwanych książek znajdziecie TUTAJ >>

 

 

Jubileuszowy AlterPOP - do pobrania za darmo

Projekt AlterPOP przechodzi transformację, w ciągu najbliższego pół roku można się spodziewać zupełnie nowego oblicza. Tymczasem w sieci pojawił się jubileuszowy numer z najlepszymi tekstami. AlterPOP - The Best Of ma aż 352 strony i można go pobrać TUTAJ >> 

 

AlterPOP #18

Byłam (i wciąż jestem, choć ze względu na nowe obowiązki zawodowe trochę z doskoku) częścią redakcji magazynu od prawie roku. Ten numer jest również dla mnie doskonałą okazją ponownie sięgnąć do wielu ciekawych tekstów i wywiadów, jakie ukazały się na łamach pisma. M.in.:

 

- rozmyślania rednacza Tadeusza Bisewskiego na temat przyszłości praw autorskich;
- wywiad Brykalskiego z Pilipiukiem;
- wszystkie twarze najsłynniejszego komiksowego łotra świata, Jokera, wspomnienie komiksów o Żbiku i kilka innych komiksowych dygresji autorstwa Jakuba Milszewskiego;  
- wspomnienie komiksów o Żbiku
- obszerny portret Davida Bowiego napisany przez Macieja Kaczmarskiego.

 

Moje "pięć groszy" jest m.in. o: Draculi (historia książki Stokera i fotopodróż śladami legendarnego wampira), książkach Palahniuka, "Systemie Białoruś" Poczobuta, kilku ciekawych inicjatywach (m.in. komiksowy remake gdańskich legend) czy o zakazanych książkach we współczesnym świecie. 

 

Jestem pewna, że każdy znajdzie dla siebie coś interesującego - nie tylko w temacie literatury i książek, ale również muzyki, gier komputerowych i ogólnych tematów popkulturowych.

Zasady śmiesznego zachowania (2013) - Emil Hakl

Odsłona pierwsza. Wyobraź sobie miejsce i sytuację, która cię nieco przerasta. Trochę efemizm, bo boisz się jak cholera i bierzesz coś na uspokojenie, żeby tylko o tym nie myśleć. Coś mocnego. Tak bardzo nie chcesz myśleć o tym, co robisz w tej chwili i jak to się może skończyć, że przypominasz sobie najmniejsze szczegóły wydarzeń z wczoraj. Sprzed kilku tygodni. Sprzed kilku dekad. Czy jesteś tu z powodu nieszczęśliwego dzieciństwa? A może to wina wojska, tego całego gówna, w które się pakowałeś idąc z prądem? Zaraz, albo nieumiejętności stworzenia trwałego związku. Przynajmniej tak twierdzą wszystkie twoje byłe i naprawdę nie przebierają w słowach. 

 

Odsłona druga. Leżysz na podłodze, gapisz się w sufit i słuchasz głosu. Głosu, który znasz i nie znasz jednocześnie. To głos człowieka, który już nie istnieje. Który mógłby jeszcze dużo powiedzieć, ale już tego nie zrobi. Który mógł powiedzieć wiele, ale nie mówił. Stop. Nie chcesz o tym myśleć, ale czy on ci kogoś nie przypomina? 

 

Odsłona trzecia. Chciałeś tylko coś zmienić w życiu, a wydarzenia potoczyły się tak szybko, że nie zauważyłeś, jak wylądowałeś gdzieś na krańcu świata. Po środku niczego. Z dwoma facetami w łajbie. A może o to właśnie chodziło, żeby między jedną sraczką a drugą, w oparach absurdu pod rozgrzanym słońcem bezimiennego kraju poznać prawdę o sobie.

 

Ta książka może być o niczym. Słowa ślizgają się po powierzchni, czasami bawią, puszczają oko. Ta książka może też być o wszystkim. Boleśnie wgryzać się we wspomnienia, grać na nerwach i wytykać palcem to, co chcesz ukryć. 

 

Wydawnictwo Czarne rusza z "literaturą komercyjną"

News ten mignął mi już jakiś czas temu. Ale dzisiaj wiem oficjalnie - Wydawnictwo Czarne uruchomiło nową oficynę, Black Publishing, która będzie wydawać tzw. literaturę komercyjną: światowe bestsellery, docenione przez czytelników i obsypane nagrodami. 

 

 

"Wśród naszych pozycji znajdą się poruszające historie miłosne, sagi rodzinne, odważne i zabawne książki erotyczne, fascynująca literatura faktu." - czytamy w oświadczeniu wydawnictwa. 

 

Nie pozostaje nic innego, jak czekać na nowości i kibicować. Posiadając na zapleczu takie doświadczenie i gust, jakie ma Wydawnictwo Czarne, można się spodziewać smakowitych kąsków.